>
Lip. 15 2014

Drive

Lost: the hot-pink bullet from the spent cartridge of lip gloss he’s found lodged between gearbox and seat. And the beat she always caught, chasing from station to station as they raced between red lights. The scent of summer evaporating at noon—coconut, sweat, the salt lick of her skin scorched against turquoise vinyl. Evening’s perfume of broken heat, a tide of lawn sprinklers whipping through the dark as moons emerge: each neighborhood, each roof, each windowpane sending up its own. In the smaze of foundry chimneys, a tarnished spoon bent by telekinesis into a wedding band. Over a steeple, a halo missing a saint. Above the shimmering sweet-water sea, a tragic mask with a comic reflection. Or is it vice versa? There’s one un-self-conscious about its pitted face; one with its own star in Hollywood; and another aloof, back turned as if boycotting tomorrow, the way that Miles Davis, circa Kind of Blue, would turn his back on the audience when he’d solo. And in the rearview mirror where it’s always October, leaves blowing off like pages from an unfinished memoir …
“So, where to?” he’d ask.
“Baby, just drive.”

Stuart Dybek, Ecstatic Cahoots: Fifty Short Stories, Farrar, Straus and Giroux (June 3, 2014)

Lip. 07 2014

Piersi święte, piersi erotyczne

image

Sto lat po pojawieniu się we Włoszech przedstawień karmiącej Madonny, także Agnès Sorel, kochanka króla Francji, została namalowana z odkrytą piersią.
Jej pierś nie była miniaturowym dodatkiem przystawionym do okrytego szatą ciała, tak jak widzimy na czternastowiecznych obrazach przedstawiających karmiącą Madonnę, ale zmysłową kulą wyskakującą z gorsetu. Usytuowana pośrodku obrazu naga pierś, która przykuwa wzrok oglądającego, zdaje się nie obchodzić ani kobiety, której zamyślone spojrzenie skierowane jest ku dołowi, ani siedzącego przed nią dziecka beznamiętnie patrzącego w dal. Obraz ten, znany także pod nazwą Madonna z Melu, mógł szokować pierwszych widzów, przyzwyczajonych do przedstawień Matki Boskiej z powagą karmiącej małego Jezusa, a znajdujących na jej miejscu wytworną damę, z piersią podawaną jak owoc do delektowania się widzowi, ale z pewnością nie dziecku, spokojnie siedzącemu w kadrze obrazu.
Holenderski historyk Johan Huizinga, omawiając połączenie treści religijnych i świeckich w tym obrazie, mówi o “bluźnierczej bezpośredniości […] [takiej] że nie potrafiłby jej przewyższyć żaden umysł renesansowy”. Anna Hollander uważa, że obraz ten wyznacza chwilę, w którym odkryta pierś przekształciła się “w sztuce w sygnał erotyczny” i zaczęła odwoływać się do czystej przyjemności. Pierś odarta ze świętości, stała się niekwestionowanym obszarem gry męskiego pożądania.
Życie Agnès Sorel zwiastowało nową epokę we francuskiej historii, a także nowe pojmowanie piersi przes społeczeństwo. Agnès, jako pierwsza oficjalna kochanka Króla Francji, obdarowywana była zamkami, biżuterią i innymi drogocennymi przedmiotami, których nigdy wcześniej nie dostawały żadne królewskie faworyty. Corocznie otrzymywała znaczną w tamtych czasach sumę trzysta liwrów, nosiła najkosztowniejsze stroje w całym królestwie, a jej asysta była liczniejsza od tej, którą dysponowała królowa, Marie d’Anjou. Królowa, która urodziła małżonkowi czternaścioro dzieci (wiele z nich zmarło w dzieciństwie) znosiła tę sytuację bez głośnego sprzeciwu. Inni jednak okazywali faworycie królewskiej otwartą wrogość - następca tronu, przyszły Ludwik XI, nawet biegał za nią z nożem! Krytykowano jej ekstrawaganckie suknie z długimi trenami i popisywanie się biustem, ale król nic sobie z tego nie robił. W swoim czasie uznał nawet jej trzy córki. Co to za król, który uczynił swoją pozamałżeńską namiętność sprawą publiczną? Władca ten to nikt inny, tylko Karol VII (1403-1461), zawdzięczający koronę militarnym zwycięstwom Joanny d’Arc, którą później pozostawił na pastwę Anglików.
Karol VII miał ponad czterdzieści lat, kiedy zimą 1444 roku po raz pierwszy ujrzał Agnès Sorel. O połowę od niego młodsza, niezwykle ładna, szybko zdobyła serce nieatrakcyjnego króla, który podarował jej zamek położony w pobliżu jego własnej siedziby, a wraz z zamkiem tytuł dame de beauté, pod którym od tej pory występowała. Choć żyła w niezwykłym przepychu, w historii Francji zapisała się jako postać pozytywna, ponieważ zachęciła Karola VII do wyzbycia się wrodzonej apatii i do odzyskania od Anglików Normandii. Najwyraźniej Karol do czynu zbrojnego musiał otrzymywać bodziec od kobiet. Piętnaście lat wcześniej do czynu pchnęła go święta [Joanna d’Arc], tym razem przyszła kolej na stworzenie mniej uduchowione. Agnès jako pierwsza spośród królewskich kochanek osiągnęła ogromne korzyści w zamian za okazywanie władcy seksualnych względów.
Jej panowanie okazało się jednak krótkie. Po sześciu latach, od pierwszego spotkania z Karolem VII, zachorowała i po kilku dniach zmarła. Pozostawiła po sobie wizerunek pięknej kobiety z odsłoniętą piersią, który utrwalony został na dwóch słynnych obrazach. Malowidła te wyznaczają punkt zwrotny w historii, kiedy święte piersi, związane z macierzyństwem, zostały zastąpione przez piersi erotyczne, symbolizujące seksualną przyjemność. Stopniowo piersi pojawiające się w sztuce i literaturze coraz mniej należały do dziecka czy do Kościoła, coraz częściej zaś do mężczyzn dzierżących władzę ziemską, traktujących je wyłącznie jako środek pobjudzający ich zmysły.
Nie wiemy, czy Agnès Sorel kiedykolwiek pokazała się publicznie z obnażonym torsem albo z odkrytą jedną piersią, jak utrzymywano w jej czasach. Z całą pewnością nosiła suknie z głębokimi dekoltami, które były modne na dworze od kiedy wprowadziła je Izabela Bawarska, władcza matka Karola VII. W 1405 roku Izabela została publicznie skrytykowana przez zuchwałego kapłana, Jaquesa Legranda: “O, szalona królowo! Obniż rogi swojego henninu i zasłoń prowokujące ciało!”. Wbrew temu upomnieniu, nowe formy dekoltów okazały się ciekawą propozycją dla kobiet ze wszystkich warstw społecznych.
Od czasu, kiedy w późnośredniowiecznej modzie zaczęto podkreślać piersi, zirytowani moraliści we wszystkich krajach zaprotestowali przeciwko ich eksponowaniu. Przedstawiciele Kościoła katolickiego nazywali sznurowane gorsety kobiece “bramami piekła”. Czeski reformator religijny Jan Hus (1369-1429), “doktor najbardziej chrześcijański” [doctor christianissimus], lamentował na widok dam “z otwartymi gorsami i odsłoniętymi piresiami, w obcisłych gorsetach i rękawach”, czyli kobiet ściskających piersi, aby je podnieść do góry sztrywnych gorsetów z obcisłymi rękawami. W obliczu krytyki kokietki musiały znaleźć sposób na zachowanie głębokich dekoltów i posłużyły się przezroczystymi tkaninami do ich zasłaniania. Michel Menot, jeden z najzłośliwszych mówców XV wieku, otwarcie potępiał ten fortel, nazywając go sposobem na przywabianie, udawaniem, że służy przykryciu piersi. Kobiety pokazujące w ten sposób swoje ciała przyrównywał do sprzedawców ryb przy straganach, a także do zadżumionych, którzy chodzili z kołatkami, aby ostrzec przechodniów o swojej niosącej zagrożenie obecności.
Inny francuski kapłan, Olivier Maillard, zapowiadał kobietom odsłaniającym piersi, że w piekle zostaną powieszone za swoje “bezwstydne wymiona”, co najwyraźniej stanowiło formę kary za tego rodzaju występek. Biskup Jean Jouvenel des Ursins, ubolewając nad rozwiązłością panującą na dworze Karola VII, krytykował wydekoltowane gorsety, “przez które widać piersi, sutki i ciało” i uważał je za namacalny symbol ogólnej atmosfery “prostytucji i rozpusty, i wszelkich innych grzechów”. W Anglii odpowiednik Karola VII, młody i pobożny Henryk VI (1421-1471), był zgorszony widokiem obnażonych piersi i stanowczo potępiał ich pokazywanie na swoim dworze. Do chóru oburzonych dołączyli angielscy moraliści, potępiajacy kobiety pokazujące biusty oraz besztający mężczyzn i kobiety za ostentacyjne stroje - szczególnie za sute rękawy, buty ze szpiczastymi nosami i wyeksponowane saczki, które utrzymywały się w modzie przez niemal dwieści lat (około 1408-1575). W tym okresie w większości europejskich królestw wydano wiele praw dotyczących luksusowych strojów, mające doprowadzić do zróżnicowania wyglądu poszczególnych klas społecznych i zniechęcenie do noszenia wyzywającego odzienia. Pomimo wciąż ponawianych regulacji wystawione na widok piersi nadal szokowały religijnych fanatyków i zachwycały tych, którzy byli szczerze oddani ziemskim przyjemnościom.

Marilyn Yalom, Historia kobiecych piersi, Warszawa 2012, ss. 68-72.

Lip. 05 2014

PSZEMEK

PRZEMEK siedzi na kanapie, lekko zgarbiony. W ręce ściska pada od konsoli, mocniej, niż to jest konieczne.
Przemek ma dwadzieścia trzy lata. Jest dzieckiem wolności – urodził się 4 czerwca, kiedy w Polsce, proszę państwa, w Polsce skończył się komunizm! Jego mama należała do „Solidarności” i chociaż nie odegrała w niej większej roli, była jedną z milionów tych, którzy posłuchali słów papieża i przygotowali się na przyjście ducha odnowienia. Na każde urodziny piecze synowi tort udekorowany białym i czerwonym lukrem, wystarczy dodać soku wiśniowego do cukru pudru, i pisze na nim „mam iks lat” solidarycą. Mieszkają razem, jak Kangurzyca i Maleństwo, bo tatuś dawno temu rozbrykał się, taki Tygrysek, i tyle go widzieli.
Słuchając opowieści mamy o tamtych przerażających czasach, kiedy panowała wieczna zima, a po ulicach jeździły czołgi ZOMO, Przemek czuł, że niewłaściwie korzysta z tej wolności. Uginał się pod jej ciężarem. Uznał, że mógłby zrobić więcej, bardziej, lepiej. Wyśrubowywał wyniki lekkoatletyczne i średnią w szkole, zawsze czerwony pasek, nagroda książkowa, uścisk ręki dyrektora, zamglony wzrok ciała pedagogicznego, zwłaszcza, od niedawna, pani od biologii, smutnej młodej dziewczyny ledwo po studiach.
Tyle pokładanej wiary, rozbuchanej nadziei i matczynej miłości poszło na marne, gdy na miesiąc przed maturą przeżył załamanie nerwowe i zamknął się w sobie. Ambicje? A co jeśli czyjąś ambicją jest grać cały dzień w Bombermana?
Oto Przemek, w rozciągniętej koszulce, która kiedyś miała jakiś napis, a może obrazek, ale dawno się sprał. Nie chce od życia wiele, ot, po prostu siedzieć sobie na wygodnej sofie, opychać się pizzą i grać w Bombermana. Ma jakąś pracę, to dobry chłopak, nic wielkiego, jakieś strony robi i nie musi wychodzić z domu, tyle, żeby dołożyć się mamie do czynszu. Popuka parę godzin w klawiaturę, poklika myszką i może wracać do gry. Nie ma dziewczyny, bo to za dużo ambarasu, zresztą w swoim bombermanowym szale przestał interesować się seksem i nawet już nie wchodzi na redtube.
Nigdy się nie spotkacie, nigdy nie dowiecie się o swoim istnieniu. Dzielą was kilometry światłowodu, łączy zaś ślepy los maszyny losującej graczy do bitwy online na serwerze sieci playstation. Nigdy nie dowiesz się, co czuje Przemek, kiedy wygrywasz z nim mecz w Bombermana.
Przemek ma dwadzieścia trzy lata, ale kiedy leży zalany łzami, wtulony w poduszkę, wygląda jak małe dziecko.

Michał R. Wiśniewski, Jetlag, Warszawa 2014.

Lip. 02 2014

Heart in 12 parts

1
Simon Tegala leaned his back against the wall of the American Embassy and held her against him. It was an electrical event. Small voltages spread through their limbs. She said, Honey, that was a test burn. She heard his heart sounds: lub dup lub dup lub dup. She noted they were fifth in the queue for visas. Naomi was the Newton of atomic kissing; erotic radioactivity buzzed through her blackberry lips. They had been told to produce proof of identity in triplicate. Driving license, passport and a household bill. Naomi would not let Simon Tegala see the photograph in her passport. She said, Stop looking for me. I am here standing next to you listening to your heart sounds. He knew that her lips were the only country he wanted to be in.

2
Simon Tegala decided to throw the I Ching to discover if Naomi loved him. At that moment the phone rang. While his father’s voice disappeared into his answering machine Naomi walked into his apartment carrying something for supper wrapped in wax paper. When she asked him why he was so quiet and what he was thinking about, he said SHAKING. My father has Parkinson’s disease. They salted the chicken and cooked it in its own sweet juices while the phone rang again. His father’s voice said AMERICA and then it said DID YOU GET YOUR VISA and then he said other words which upset Simon Tegala. DON’T LIVE FAR AWAY. Naomi pointed to a red felt hat that hung on the coat hook in Simon Tegala’s kitchen. He told her it was a fez and she told him it was a chechia. What is a chechia, her boyfriend wanted to know. It’s a fez, she replied. And then she said, shall we go and visit your father and take him a cake?

3
Later, Naomi said to Simon Tegala, I want you to touch my body in the following order:
3. My ear
5. My belly
Simon Tegala’s heart is a biomachine beating hard and fast as he searches for the missing numbers.

(…)

Simon Tegala’s Heart In 12 Parts In Deborah Levy, Black Vodka, Bloomsbury USA (June 10, 2014)

Czerw. 26 2014

That’s why people fight us

Here in the ward, we outnumber them. They may walk around with charts and fancy white outfits, but we’re all starving to death. Sure, the IVs fatten us up for a while, but then we go home. Then we resume life as we know it. Life as a battle of will. And we’re winners.
That’s why people fight us. No one likes to see a young girl win. We’re supposed to be nice, well-behaved things. Pliable, fearful things that cry a lot, especially when we have our periods. I don’t get my period anymore. I haven’t bled since I was fourteen.
It happens in high school. Other girls start losing all their power—other girls start only caring about boys—they get fat and self-conscious, their grades slip. They hang out with each other, stuffing their faces with Twinkies and chips. They lie around, watching movies, saying oohh, I wish I was Winona Ryder. She’s so skinny.
They become shy and don’t talk much in class. When a teacher calls on them, they giggle and don’t know the answer. They’re too busy dreaming about being a movie star. Dreaming about an ass they’ll never have.
Not me. I’ve never lost power. In high school, I got straight A’s. I ran on the cross-country track team. I had the lead in every play, I ran the student council, I tutored the learning disabled, I did everything and then some. At home, I came in when I wanted, I bought all the clothes I wanted, I wore all the make-up I wanted.
And I fucked any guy that I wanted. I fucked the quarterback, the editor of the school paper, and the richest guy in the entire school. I count every bite of every thing I eat. I had a notebook for a while, where I wrote it all down. Half an apple. Two bites of toast. What can I say? Self-control doesn’t begin to describe my power.
Oh, here they come again to go check on the new girl. Cute thing.

Paula Bomer, Inside Madeleine, Soho Press (May 13, 2014).